z których każdy po nocach do dzisiaj mnie straszy,
i książek kilka — jeden to spis abonentów
telefonicznych — druga jest książeczką świętą,
z którą w niedzielę idzie do kościoła
ten, kogo tam odwieczny obowiązek woła.
Pod ścianą stoją martwo zielone kanapy,
sofy i rząd krzesełek powtykanych w kapy.
*
Ach, i ileż tu cacek na małych stoliczkach,
jest piesków z porcelany tysiąc, popielniczka