z zielonego marmuru, na której bez sukien
leży kobieta, którą ja bym z garnkotłukiem15,
a znawcy z Ledą16 sławną przyrównać woleli.
Ach, idź, jak chcesz, jak chcesz, to przelicz
tych pasterek pochody, te rody wazonów,
te ozdóbki, stoliki na kształt małych tronów,
gdzie tysiące cacuszek jak królowie siedzą,
które jak w mateczniku17 czekają i jedzą
ogromne kurzu masy, zbierając je w sobie,
i nawet potłuczone, jeszcze ci się w grobie