rozwiesza się galeria cudnie malowana:

tu obrazek: dziad stary unoszący lirę,

z brodą pokołtunioną, jakby był Szapirem,

tam pastereczka w słońcu, co zachodzi krwawo,

na piersi z ręką lewą i w powietrzu z prawą.

Amor2 i Psyche3 w swoim zmysłowym uścisku,

obrazek z Luwru, gdzie brak wodotrysku,

i widoczek z Poznania, i jeden z Lublina,

i rysunek fabryczki prymitywnej wina,

którą jeden znajomy zakładał w Sosnowcu,