3. Płacz
Jak zmierzch szare — zlatywały się wilki,
błędnym wyciem wypełniając las,
u nóg jego czołgały się: «Zmilknij,
czemu łzami odzwierzęcasz nas?»
Jak świt chyże — przybiegały jelenie,
jak sen ciepłe — łasiły się sarny
i błagały: «Zmiłuj się, przenieś
ból i w siebie z powrotem go wgarnij».
Przypełzały zielone zaskrońce,