obwijały mu ręce jak pień:

«Kto ty jesteś, że tak jasny jak słońce

płaczesz łzami czarnymi jak cień».

Lecz zadziwił się Orfeusz, gdy w górze

roześmiała się wierzba płacząca:

«Jakże, wieszczu, żalem chcesz nas urzec,

skoro płacz twój nie roztkliwia, lecz wstrząsa?»

4. Wstyd

I zapadł w siebie gwiazdą, która boli,

bo go smuciła siła własnej pieśni,