które na plecach nosić w milczeniu przez wieki

i nim je wypowiedzieć — stać się pierw człowiekiem.

Ale ja czuję niebo, co mi do ust schodzi

jak chleb ognistych czynów, i pieśni jak liście

szumiące od aniołów i pełne narodzin

duchów strzelistych jakby świerków słupy złote,

i kilka czuję serc, co są jak w ziemi młoty

przed wiekiem zakopane, które z wolna rusza

opór korzeni prężnych, w których czeka dusza.

Ale ja czuję pieśni, co ledwo się pyłem