i Piotr usłyszał nagle, jak trawa oddycha
pod jego piersią męską. Ustami do ziemi
przypadł i głowę uniósł już zimny, wyniosły.
Widział: księżyc rozgarniał chmury płaskim wiosłem
i żeglowało ciepło nieba, świat popielał,
po brzegi wypełniony światłem; cień się przelał
spod jego stóp. I wtedy z daleka usłyszał,
jak się rozpruwa z wolna w krąg stojąca cisza,
jak szum daleki tryska jak siwy wodospad
i na szynach z daleka ciemna lawa rosła.