od bólu, i ciałami kobiet smukłych, które
z miłości swych wydarte jak z niebiosów chmury,
i włosy ich złotawe, zlepione krwią, stygną,
a po nocach chwytają w martwe palce widmo
nadając mu imiona najmilsze, stracone...
Boże — pomyślał — Boże, mocą natchnij, otwórz
moje serce zmartwiałe, abym poczuł bliżej
ten płomień, który niosę im, wolności ogień,
który nam stopy z każdym krokiem liże
na tej ziemi rozdartej» — Wiatr nadpłynął cicho