I myślał Piotr: «Ten szlak, po którym szumią
jak deszcze smukłe wozy, tabory ciężarne,
gdzie się czołgają chmury niepogód i suną
grudni nieboskłon sztywny, lipców burze skwarne,
ten szlak, po którym płyną ludzkie zamyślenia,
tych, którzy pożegnali, i tych, co witają,
tych, którym jabłko krain złotych się otworzy,
jest teraz traktem śmierci. Na kształt sinych nożyc
tną go straszne pociągi, po brzegi nalane
ciałami naszych braci, o obliczach szklanych