Wtedy skoczyli nagle. Ognia słup wytrysnął

i jak spieniona grzywa pary huk do góry

strzelił. Cisza. I łoskot. Jak żelazne sznury

szyny skręcone w górze zawisły. Grzmot runął.

Masyw się w dół przetoczył. Tylko ognia runo

drżało nad nim. Do broni! Jak rozgięte łuki

skoczyli w górę. Wzgórze całe z niemi

poderwało się nagle, odprysło od ziemi

i rozdzielone na sylwetek palce

pełzało naprzód. Już się gięli w walce: