oczy zamknął. I ledwie drgała jedna powieka.

«Módl się» — szepnął i opadł w cichy obłok snu.

*

I teraz Piotr zrozumiał, że Jan, gasnąc z wolna,

jemu dał swoje życie i kazał je drążyć,

że małe ciałko ciepła, które się mozolnie

stawało teraz dzieckiem, na dłoniach mu ciąży,

że już pozostać musi i prowadzić czas,

który mu Jan dał w serce jak życia sznur szparki.

Wstyd go zdławił i osiadł łzą na gorzkie wargi.