Znam dobrze ten wzrok,

Rumienię się aż po białka

I patrzę, jak by tu wyjść.

Wtem słyszę głos z niedaleka!

«Żydówka! a tam policjant czeka1»

Dziękuję, do widzenia — i już jestem na ulicy.

Tłum mnie pcha naprzód pełnymi garściami,

Czuję gorączkę, rzuca mną i dzwonię zębami.

Wskakuję do tramwaju, byle w domu być.

A tu znów czyjeś oczy świdrują mnie aż strach!