— Czy nie sądzisz, że naród angielski jest doskonały pod każdym względem? — spytała Salusia.

— Wstyd by mi było nie uznawać tego!

— To prawdziwy John Bull81. Miss Salomeo, na ciebie teraz kolej. Obrażę cię zapytaniem, czy nie jesteś cokolwiek zalotna? — rzekł Artur, a Ludka skinęła głową Fredowi na znak zgody.

— Niegrzeczny chłopcze! Ma się rozumieć, że nie! — wykrzyknęła Salusia z minką dowodzącą, że rzecz ma się inaczej.

— Czego najbardziej nie cierpisz?

— Pająków i budyniu z ryżu.

— Co najbardziej lubisz?

— Taniec i francuskie rękawiczki.

— Zdaje mi się, że „prawda” jest bardzo głupią grą, zabawmy się w rozsądniejszych „autorów” dla odświeżenia umysłu — odezwała się Ludka.

Tym razem połączyli się Ned, Franek i małe dziewczynki, a starsi rozmawiali na osobności. Miss Katarzyna wzięła się znów za rysowanie, Małgosia się jej przyglądała, a pan Brooke leżał na trawie z książką, której nie czytał.