Był to rzeczywiście ładny obrazek, bo dziewczynki siedziały ukryte wśród drzew, słońce i cienie migotały nad głowami, wonny wietrzyk rozwiewał ich włosy i chłodził rozpalone policzki, a mieszkańcy lasu swobodnie oddawali się swym sprawom, nie uciekając od starych przyjaciółek. Małgosia siedziała na poduszce, szyjąc pilnie białymi rączkami, i w różowej sukience pośród zieleni wyglądała jak śliczna, świeża róża. Eliza wyrabiała z szyszek różne ładne rzeczy, Amelka rysowała grupę paproci, a Ludka robiła pończochę, czytając głośno.
Spojrzawszy, chłopiec zachmurzył się, czuł bowiem, że mu nie wypada pójść do nich bez zaproszenia. Wahał się jednak, bo w domu było tak pusto, a to spokojne grono, siedzące wśród drzew, bardzo nęciło jego skołataną duszę. Stał tak cicho, że wiewiórka, która zajęta swymi zbiorami, zbiegła z sosny, zobaczyła go nagle i wskoczyła na powrót krzycząc tak przeraźliwie, że Amelka spojrzała w górę, spostrzegła smutną twarz za gałęziami i ukłoniła się z uśmiechem, który mu dodał otuchy.
— Czy mogę do was przyjść? Nie będę przeszkadzał? — zapytał Artur, zbliżając się powoli.
Małgosia podniosła brwi, ale Ludka zmarszczyła się groźnie i rzekła prędko:
— Naturalnie, że możesz, byłybyśmy cię zaprosiły od razu, ale sądziłyśmy, że cię nie obchodzą takie dziewczęce rozrywki.
— Lubię wasze rozrywki, ale odejdę, jeżeli Małgosia mnie nie chce.
— Nie mam nic przeciw temu, jeżeli też się czymś zajmiesz, bo tutejsze przepisy nie pozwalają próżnować — odparła z powagą, lecz uprzejmie.
— Bardzo jestem wdzięczny i będę robił, co zechcecie, bylebym tylko mógł tu zostać choć na chwilę, bo na dole jest nudno jak na Saharze. Mam szyć, czytać, zbierać szyszki, rysować, czy robić to wszystko naraz? Włóżcie na mnie swe brzemiona, wyręczę was chętnie — mówiąc to, usiadł z tak pokorną minką, że je rozśmieszył.
— Dokończ powieść, a ja zrobię piętę — rzekła Ludka, podając mu książkę.
— Dobrze — odpowiedział pokornie i starał się czytać jak najlepiej, odwdzięczając się za przyjęcie do „Towarzystwa Pracowitych Pszczółek”. Powieść nie była długa, a gdy ją skończył, w nagrodę ośmielił się zadać parę pytań.