Ludki
Pieśń z pralni
Królując nad balią, wciąż śpiewam wesoło,
Wyżymam i płuczę od rana,
A zawsze pogodą jaśnieje me czoło,
Myśl moja jak pianka mydlana.
Na sznurach bieliznę rozwiewam i suszę,
Gdy słonko przygrzewa złociste,
I pragnę, by ludzkie sumienia i dusze
Tak były bielutkie, tak czyste.