— Zdaje mi się, że jestem wielką panią: powracam z zabawy powozem, siedzę sobię w negliżu, a garderobiana mi posługuje — rzekła Małgosia, podczas gdy siostra okładała jej nogę arniką26 i czesała włosy.

— Nie sądzę, żeby wielkie panie bawiły się choć trochę lepiej od nas, mimo przypalonych włosów, starych sukien, jednej rękawiczki na każdą i ciasnych trzewików, w których wykręcamy sobie nogi, skoro jesteśmy tak nierozsądne, żeby je nosić.

Zdaje się, że Ludka miała słuszność.

Rozdział IV. Brzemiona

— Ach, Boże, jakże przykro będzie znowu wziąć brzemiona na siebie i pójść dalej w drogę! — westchnęła Małgosia nazajutrz po wieczorku. Święta bowiem już minęły, a tydzień wakacyjny nie usposobił jej do chętnego pełnienia obowiązku, którego nigdy nie lubiła.

— Chciałabym, żeby ciągle trwało Boże Narodzenie albo Nowy Rok. Czy to by nie było przyjemne? — odezwała się Ludwisia, okropnie ziewając.

— Nie bawiłybyśmy się tak dobrze jak teraz, ale to musi być miło używać do syta uczt, bukietów, wieczorów, jeździć powozem, czytać, chodzić sobie swobodnie i nie pracować. Inni ludzie tak żyją i zawsze zazdroszczę dziewczętom spędzającym czas w ten sposób. Ja tak lubię przepych — mówiła Małgosia, przyglądając się dwóm zszarzałym sukniom.

— Nam to nie jest dane, więc nie narzekajmy. Zarzućmy raczej brzemiona na barki i dźwigajmy je tak wesoło jak mama. Przyznaję, że ciotka March jest bardzo przykra, ale może gdy się przestanę uskarżać, spadnie ze mnie to brzemię albo się stanie tak lekkie, że go nie będę czuła.

Ta myśl ożywiła Ludkę i wprawiła ją w dobry humor, ale Małgosia nie wypogodziła twarzy, bo brzemię, złożone z czworga zepsutych dzieci, wydawało jej się jeszcze dokuczliwsze niż dawniej. Tego ranka nie miała nawet serca, by ozdobić się niebieską wstążeczką na szyi i ładnym uczesaniem.

— Co z tego, że będę ładnie wyglądać, kiedy mnie zobaczą tylko te nieznośne dzieciaki i skoro nikt o to nie dba, czy jestem piękna — mruczała, zamykając z trzaskiem szufladę. — Będę musiała pracować, męczyć się całymi dniami, zaledwie od czasu do czasu używać rozrywki, zestarzeję się, zbrzydnę i skwaśnieję tylko dlatego, że jestem uboga i że nie mogę używać życia jak inne dziewczęta. To okropne.