Miałem niejedne pantofle w życiu, ale żadne mi się tak nie podobały jak twoje

czytała dalej Ludka.

Bratek jest moim ulubionym kwiatkiem i będzie mi zawsze przypominał miłą osóbkę, która mi go ofiarowała. Lubię spłacać długi, pozwól więc „staremu gentlemanowi”, żeby ci przesłał rzecz, która niegdyś należała do wnuczki, już dziś nieżyjącej. Serdeczne podziękowanie i najlepsze życzenie zasyła

wdzięczny przyjaciel i pokorny sługa

James Laurence

— Elizo, to zaszczyt, z którego możesz być dumna! Artur mi opowiadał, jak pan Laurence był przywiązany do tego dziecka, jak starannie przechowuje wszystkie pamiątki. Pomyśl tylko, daje ci fortepian! A to dlatego, że masz duże niebieskie oczy i że lubisz muzykę — rzekła Ludka, starając się uspokoić drżącą i wzruszoną Elizę.

— Spojrzyj na te zgrabne podstawki do lichtarzy42, na tę zieloną materię ze złotą różą w środku, na śliczny pulpit i taboret. Niczego nie brakuje — dodała Małgosia i otworzywszy fortepian, wskazała jego ozdoby.

— „Pokorny sługa, James Laurence” — tylko pomyśl, że on do ciebie tak napisał! Opowiedziałam to zdarzenie dziewczętom i wydaje się im zachwycające! — rzekła Amelka bardzo przejęta listem.

— Wypróbuj go, kochana, niech usłyszymy dźwięk tego pieścidełka — odezwała się Anna, biorąca zawsze udział w domowych radościach i smutkach.

Eliza grała, a wszyscy zawyrokowali, że im się nie zdarzyło słyszeć tak znakomitego fortepianu. Widocznie został na nowo nastrojony i doprowadzony do porządku. Ale mimo wszelkich zalet zdaje mi się, że głównie zdobiła go pochylona nad nim Eliza, gdy ze szczęściem i lubością dotykała pięknych czarnych i białych klawiszy i naciskała błyszczące pedały.