— Ludka sobie tego życzyła, abym jej mógł opowiedzieć, jak wyglądałaś — odrzekł, nie odwracając od niej oczu, chociaż uśmiechnął się trochę na jej macierzyński ton.

— Cóż jej powiesz? — spytała zaciekawiona, co o niej myśli, ale po raz pierwszy poczuła się przy nim nieswobodnie.

— Powiem, że cię nie poznałem, bo tak wyglądasz na dorosłą pannę i tak jesteś niepodobna do siebie, że się ciebie boję — rzekł, szarpiąc guzik od rękawiczki.

— Jakiś ty niedorzeczny! Panienki ubrały mnie dla zabawy, a mnie to się raczej podoba. Czy Ludka dziwiłaby się moim widokiem? — zapytała, chcąc go zmusić, by przyznał, jakie wrażenie na nim wywarła.

— Tak się zdaje — odrzekł poważnie.

— Nie podobam ci się?

— Nie! — odparł śmiało.

— Dlaczego? — zapytała z niepokojem.

Spojrzał na jej ufryzowaną głowę, nagie ramiona i fantastycznie przybraną suknię z takim wyrazem twarzy, który zawstydził ją bardziej niż jego odpowiedź, w której nie było ani odrobiny jego zwykłej uprzejmości.

— Nie lubię pretensjonalności.