12
Czasem dzień, czasem dwa dni w Paryżu się bawi,
Czeka, jeśli Orlanda szczęście jakie stawi;
Ale, iż go nie słychać, w drogę się udaje,
A tęsknica w niem przykra, jak przedtem, zostaje.
Po całem dniu, po całej smętny szuka nocy,
Żadnej nie zna w gorących zapałach pomocy;
Gdzie go słoneczny promień, gdzie miesięczny wiedzie,
Tysiąckroć jedną drogą wraca się i jedzie.