»Z sług nie bierze żadnego, a gdy świt różany

»Dawał znać, że już za niem dzień idzie rumiany,

»Wjechał w dom, udaje się do pokoju swego,

»Gdzie krzyżyka przede dniem zapomniał złotego.

21

»Dybie do łóżka cicho, jakby kroki mierzył,

»I ujrzy to, czemuby sam nigdy nie wierzył:

»Żona, snu zażywając bezpiecznie twardego,

»Trzymała z sług podlejszych na rękach jednego.

»Poznał cudzołożnika Jokond zadumiały,