95

W tem miejscu gdy dzień mieszkał Sarracen strudzony,

W myślach przykrych, jako zwykł, wszytek pogrążony,

Przez łąkę, zielonemi trawami okrytą,

Ujrzał dróżkę, mało co wozami ubitą;

A po tej nadobniuchna panienka jechała,

W towarzystwie jakiegoś z sobą mnicha miała.

Za niemi koń dosuży661, na grzbiecie którego

Skrzynia, odziana dekiem662 z sukniska czarnego.

96