Tak swe utopił żądze w niebieskiej gładkości,

Iż w ocemgnieniu zwykłych zabywa srogości;

Obyczajniejszem już jest, gasi jad przeklęty,

Prosi, za sługę od niej aby beł przyjęty,

I z miejsca odyść na piądź nie myśli tamtego,

Aż co sprawi, aż miłość skutek weźmie jego.

10

Tuszy, iż ją zwyciężyć może łagodnemi,

Jak nalżej postępując, prośbami swojemi.

Izabella, co jeszcze zadumiała stała,