Zląkł się król, gdy to ujrzał, bo tuszył i wierzył,
Iż najduższy raz głowę przepędzi z piersiami.
Lecz bystremi Rugier to postrzega oczami
I wprzód, nim spada z góry Duryndana jego,
Żartko nań sztychem miecza uderzył ostrego,
A uczyniwszy i tarcz i zbroję dziurawą,
Wraził mu dziwnie prędko broń pod pachę prawą.
58
I znowu Balizardę rączo podejmuje,
A za tą krew strumieniem z rany wyskakuje,