I na które, choć było przez przeciąg niemały

Odległe, niejednemu kolana zadrżały,

Pewien jest, że jeśli wczas nie zabieży temu,

Zginąćby przyszło jego ludowi wszytkiemu;

Przeto zaraz hamował swoje w onej chwili,

Którzy już beli gniewy w bojaźń obrócili.

127

Z drugiej strony synowie Oliwijerowi

I Astolf i Sansonet, do zgody gotowi,

Tak długo koło tego wzajem pracowali,