Kiedy szocki królewic, który sypiał mało,

Gdy tego jakie zacne dzieło po niem chciało,

Przez całą noc pogaństwo bijąc w uciekaniu,

Wracał się do obozu prawie na świtaniu.

189

Miał z sobą trochę jezdy, która obaczyła,

Kiedy para przyjaciół wiernych uchodziła.

Ci za niemi natychmiast poskoczyli wszyscy,

Spodziewając się u nich bogatej korzyści,

Kiedy rzecze Klorydan: »Już tu, bracie drogi,