Przez lasy i na insze dzieło się udają,

Jako skoro obudwu pogan w onej chwili,

Tego martwem, tego źle żywem, zostawili.

Leżał długo na ziemi Medor i odkrytą

Z otworzonej żyły krew wylewał obfitą;

I pewnieby beł umarł, zbywszy wszytkiej mocy,

By beł nie miał ratunku i prętkiej pomocy.

17

Bo go tam natrafiła panna obłąkana,

W podłą, pasterską suknią po prostu ubrana,