Tysiąc gońców przez wiek swój Marfiza wybiłay

I na pierwszem potkaniu z łęku wysadziła,

A sama, choć tak często z rycerzmi się bodła,

Dopiero ten pierwszy raz dziś wypadła z siodła.

Nie tylko się dziwiła nieszczęściu wielkiemu,

Ale beła podobna jakiemu głupiemu.

Ale i rycerz czarny niemniej się dziwował,

Bo nie tak łatwie spadał i w tej grze szwankował.

96

A ledwie co bokami ziemię uderzyli,