Aż do nieba sięgało i wielkie wołanie.

Gdziekolwiek dźwięk dochodzi, tłuszcza, pełna trwogi,

Jako nadalej niesie ukwapliwe nogi.

Ale się nie dziwujcie, że w tej mieszaninie

Małe serce widzicie i strach w podłem gminie:

Wiecie, że przyrodzenie stworzyło zające

Zawżdy lękające się, zawżdy się bojące.

92

Ale co mi o mężnej Marfizie rzeczecie?

Co o Gwidonie Dzikiem rozumieć będziecie?