Niektóre rozbiegszy się, z wielkiemi pochopy

Z mostów na dół spadały w głębokie przykopy.

Uprzątnął rynki, domy, kościoły, że mało

Albo raczej nic w mieście niewiast nie zostało.

95

Marfiza spół z Gwidonem i bracia rodzeni

I Sansonet, okrutnem strachem przerażeni,

Uciekali do morza prosto, a za niemi

Kupcy i marynarze z inszemi wszytkiemi,

Gdzie była Alerya fustę274 zgotowała