Był to grabia magancki, Pinabel nazwany,
Co niedawno w jaskinią Bradamantę wprawił
I mało jej zły człowiek żywota nie zbawił.
One łzy, one jego tak ciężkie wzdychanie,
One skargi, one tak wielkie narzekanie
Wszytkie były dla tej to, z którą teraz jachał,
A przedtem czarnoksiężnik z nią mu beł ujachał.
112
Ale skoro on pałac starego Atlanta
Zniosła i obróciła w niwecz Bradamanta,