»Lucyna, lubo łojem, nędzna, swego ciała,

»Brzydząc się jem podomno, nie nasmarowała,

»Lubo barzo pieszczono i miękko chodziła,

»Że zwierzęcego w on czas chodu nie trafiła,

»Lubo kiedy ją macał, trwożyć się poczęła

»I od wielkiego strachu, nieszczęsna, krzyknęła,

»Lub się była nakryła skórą ladajako:

»Postrzegł jej srogi Cyklop, ja sam nie wiem, jako.

57

»Takeśmy się każdy z nas byli obrócili