By się beł na Orlanda nie oglądał, pewnie
Nie wytrwałby beł zaraz nadobnej królewnie
I obłapiłby ją beł; ale się hamuje,
Bo rozumie, że także Orland ją miłuje.
Krótkie było wesele i jego radości;
Idzie z męki na mękę, z żałości w żałości,
Ciężej mu, że jest w cudzych ręku, bez pochyby,
Niż gdy słyszał, kiedy ją zjadły głodne ryby.
66
Na więtszy żal w ręku ją u tego zastawa,