I zawoławszy, kazał przynieść klejnot drogi,

Który mu Angelika, nagradzając wczasy

W jego ubogiem domu, dała w one czasy.

121

Siekierą był on koniec pasterzowej mowy,

Która mu właśnie szyję odcięła od głowy,

Skoro się nad niem sroga miłość napastwiła

I tak się go ciężkiemi razami nabiła.

Chce w sobie żal utaić, ale nie pomoże,

Tak się sili, że gwałtem strzymać go nie może;