124

W takiej ma nienawiści on dom, ono łoże

I pasterza samego, że wytrwać nie może

Dotąd, ażby wszedł księżyc, lub ażby ubrany

W światło Febus dzień przyniósł albo świt rumiany;

Oblecze się we zbroję i konia wywiedzie

I do lasa w gęstwinę co nawiętszą jedzie,

I jeśli kogo niemasz, w koło się obziera

I strasznym wyciem bramę żalowi otwiera.

125