Ognie i jako zęby wyszczerza straszliwe.

Gdzie wszytek lud, gdzie wszyscy rycerze ćwiczeni,

Gdzie i król i książęta byli zgromadzeni,

Wylękniony się Martan razowi uchronił

I w prawą stronę głowy i wodze56 nakłonił.

90

Przecię mógł jakokolwiek koniowi swojemu,

Wymawiając się, winę dać twardoustemu;

Ale kiedy do ręcznej przyszło potem broni,

Tak zbłądził, że Demosten sam go nie obroni: