Dotąd na więtsze jego nieszczęście chorował.

Zaczem, próżen pomocy, Brunei utrapiony

Wytchnął ducha nędznego przez oddech ściśniony.

O czem wiadomość wziąwszy, bardzo się frasuje

Rugier, ale po czasie: już go nie ratuje.

10

Tem czasem Bradamanta skarży się na swego

Rugiera, iż jej słowa poprzysiężonego

Nie strzymał, we dwadzieścia dni do Góry Jasnej.

Stawić się obiecawszy w osobie swej własnej.