A gwałtowne pioruny żartkie błyski rodzą.
75
Potem ocuciwszy się, mówi sama w sobie:
»Wżdyć nie w takiem zrobiłam szatę ja sposobie,
»Szatę kochanka mego: czarna, pomnię, była
»I czarnem ją jedwabiem ręka ma przeszyła.
»Skądże się ta krew wzięła? Niestetyż, złe znaki,
»Złe są i złej fortuny los to ladajaki«.
Wtem Astolf z Sansonetem obadwa pospołu
Wszedszy, u okrągłego siedli przy niej stołu.