Niech się płaczem rozpływa i psuje niewczasem;

My do pana z Anglantu wróciem się tem czasem.

84

Ten z swojem Oliwierem, co nieodwłocznego

Potrzebował ratunku i wczasu lepszego,

Przeciwko górze, która noc jasną ogniami

Zawsze czyni, a dzień ćmi gęstemi dymami697,

Bieżeć chce, bo tam pogrzeb najukochańszemu

Brandmartowi ma sprawić, gdy czas jest po temu:

Widzi cichą pogodę, widzi wiatr łaskawy,