Ledwie ducha w złem razie nie wytchnął biednego.
Łagodnemi ten znowu słowy obiecuje,
Iż markieza uzdrowi zaraz i ratuje,
Lub to ziół panaceej709 nie zna i dyktamu710,
Drogich plastrów nieświadom z lekarskiego kramu.
Tak rzekł i do kościółka biegł sporo małego,
Gdzie Boga modlitwami błaga wszechmocnego.
109
Stamtąd skoro się wrócił, śmiały i wesoły,
Na utrapione wejrzał mile przyjacioły.