Raczej swych na to miejsce kilku stracić woli:
Tak go krzywda w nieznanem bohatyrze boli,
Krzywda, jak własna swoja; nie dziw: cnota budzi
Miłość gorącą prędko w sercach wielkich ludzi.
89
Tak utrapione dziecko, które z pieszczonego
Łona gwałtem wypchniono dla płaczu częstego,
Nie skarży się przed bracią starszą i siostrami,
Matkę raczej biednemi ściska ręczynami;
Ta zasię cichem tkniona w pół serca wzdychaniem,