Tam trochę tylko chleba spuszczać rozkazuje

Z kubkiem wody, a straż go tak sroga pilnuje,

Iż miasto przyzwoitej więźniowi pociechy

Śmiercią okrutną grożą, stroją żarty, śmiechy.

21

O, jakby stokroć była umrzeć zań gotowa,

Gdyby wiedziała o tem, córka Amonowa!

O, jakoby Marfiza serdeczna bieżała

Na ratunek, kiedyby złą wieść usłyszała,

Iż Rugier w wieży wzdycha, jęczy, lamentuje,