Bez niego bitwy kusić w placu naznaczonem.

Znowu drugich i trzecich za niem wyprawuje,

Wzdycha, czeka i z godzin godziny rachuje.

112

Przez tysiąc wiosek jeżdżą posłowie strudzeni,

Od świadomych gościńca ludzi prowadzeni;

Których gdy się doczekać nie może, na swego

Wsiadł konia, troską tkniony żalu nieznośnego.

Szuka, jeździ, to lasy, to pola przebiega,

Lecz żadnej wiadomości o niem nie dosięga.