Zostawiwszy daleko Rynalda pieszego,

Który wydołać nie mógł wielkiem krokom jego.

87

Gryzie się dobry Rynald, żal mu serce psuje,

Widzi, iż próżno goni, daremnie pracuje;

Bo Bajard, strachu jeszcze nie zbywszy pierwszego,

I do piekłaby ponno z chęcią wpadł samego:

Tak mu krzywe pazury gwałtem dokuczyły

I oczy wściekłe, z których ognie wychodziły.

Zaczem, po biegu onem zbytnie spracowany,