Wraca się, swe nieszczęście łając, do fontany.
88
I tam czekać chce, ażby Bajarda dzielnego
Przywiódł Serykan według zakładu spólnego;
Ale gdy do wieczornej zorze nic nie sprawił,
Żałosny pieszo odszedł i swojem się stawił.
Ten drugi zaś lepsze miał szczęście, bo gdy w gęsty
Las wszedł, głos z rżania w stronie wnet usłyszał częsty;
I pełen dobrych otuch przybliża się, rączy,
Gdzie w gęstwinie odbijał list promień gorący.