Tak woskiem uszy zaraz dobremu królowi

Zatyka, wszystkiem panom, podłemu gminowi,

Aby dźwięk najstraszliwszy, przykry, przeraźliwy,

Dźwięk, przed którem sam djabeł uciekłby lękliwy,

Nie wprawił ich w jaką śmierć; potem na swojego

Hipogryfa wskoczywszy, pięknie ubranego,

Znowu potrawy na stół przynieść rozkazuje,

Sam w róg, złotem oprawny, trąbić się gotuje.

121

Ledwie na drugiej sali jeść nagotowano,