8
Tak niejasne, tak błędne płomienie tam były,
Które przy mgle czarnawej z jaskiń wychodziły,
Iż grof żadnem sposobem nie rozeznał tego,
Co się w pośrzodku dymu kołysze lekkiego;
Potem serdeczną wewnątrz kolerą176 wzruszony,
Dobywa szable, siec, kłuć chce przez chmury ony
To, czego znać nie może, choć jest tej nadzieje,
Iż bez chyby duch jakiś, co się w cieniu chwieje.