»Stoi, trupowi rówien, oczy nieszczęśliwe

»Gwałtem strumień łez pędzą, jak dwie źrzódła żywe.

»A ja, najokrutniejsza, widząc żałość jego,

»Pałam gniewem, aby już do pokoju mego

»Nigdy, nigdy nie śmiał wniść, srodze rozkazuję,

»Potem w gmach za zasłonę dalszy ustępuję.

42

»Ta niesłychana moja niewdzięczność z gniewami

»Tak mu przykremi serce zemdliła troskami,

»Iż po maluśkiem czasie rycerz doświadczony