Na piądź jednę postąpić i tak przykro dusi,

Iż na zad przez wielki gwałt chód prostować musi.

Zatyka gębę, oczy, nos, a krokiem sporem

Uchodzi tem, którędy wszedł w on padół, torem.

44

Bieży wspaniały Astolf ciemnemi podkopy,

Ku dziurze obracając rączo chyże stopy;

A im dalej, tem rzedszy dym; w oczach mu ginie,

Pozwalając kęs światła widzieć u jaskinie.

Zaczem trudno mu zbłądzić po promieniu onem,