Jak po sznurze od dziury prosto wypuszczonem;

Na ostatek z trudnością, z wielkiemi pracami

Wychodzi z dołu i dym zostawia z smrodami.

45

Ażeby zamknął drogę ptakom drapieżliwem,

Co pazurem stół pański splugawiły krzywem,

Drzewa ścina co więtsze, znosi wielkie skały,

Które gęsto na polu szerokiem leżały.

Potem drzwi swoją ręką piekielne szpontuje

I jako najmocniejszy wał wkoło buduje.