Z góry wysokiej rzeczka spada i wciąż płynie.

47

Omywszy się od stopy aż do wierzchu głowy,

Do hipogryfa bieży, co czeka gotowy.

W żartkiem locie pod same wzbija się obłoki,

Aby wierzch góry onej oglądał wysoki,

Która na wschód rumiany pogląda wesoło,

A pod sferę miesięczną pyszne wznosi czoło.

Opuszcza ziemię, siecze powietrze zrzedzone

I już wlata na góry, pod niebo wzniesione.